*
Coraz chłodniejsza jest muzyka,
godność nie może złapać tchu, dźwięki kreują odrębności zeskakując z ukłonem
nieuświadomionych przeprosin, zaostrzają apetyt pasażem smutnej satysfakcji. Wszystko boli wszystkich i wije się bez celu, bez
wiary, bez nadziei. W beznadziejności jest jednak nadzieja, doktorze, powiadam panu, lecz wątpię by to, co mówię, było na miarę pojętności tych umysłów.
Nie należy liczyć na nic, nic nie musi pozostać wzorcowo określone, tylko
poczucie beznadziejnego losu może wzbudzić w człowieku pęd ku wolności, do
przewyższenia tego stanu, do wyrwania się ze szponów tej okrutnej siły, co
skrzydła ludzkie skrępowała racjonalnym wyjałowieniem.